Podróże,  Tajlandia

Krabi

Krabi- tak naprawdę to dość spora prowincja i będąc na Phi Phi, również możemy powiedzieć, że to część Krabi, niemniej jednak turyści to rozgraniczają i mają w tym rację, bo to dwa zupełnie inne miejsca.
Krabi Town- tutaj przyszło nam spędzić 4 dni i przyznam, że były to bardzo udane dni a samo miejsce super ciekawe. Jest to małe miasteczko, ale o niebo lepiej zadbane niż wspomniana wcześniej wyspa KohSamui. Przede wszystkim są tu chodniki, mamy główną ulicę od której rozchodzą się mniejsze i wszystko to tętni życiem.Duża ilość knajp, również tych pro – europejskich, marina z deptakiem, oraz bardzo przystępne ceny. Tak, Krabi jest tanie.


Ci, którzy nastawiają się na “smażing-plażing”, niestety się rozczarują, nie ma tu dostępu bezpośrednio do plaży. Te znajdują się kilkanaście km obok i można do nich dojechać łodzią lub busem. Ta najbardziej popularna czyli RailayBeach oddalona jest około 30 minut drogi łodzią. Na niej spędziliśmy cały dzień i były to przeżycia niezapomniane (wspinaczka, odpływ wody, spotkany legwan na dziko, czy ukryta w głębi wyspy laguna), do tego niesamowite widoki, które zapierały dech w piersiach.

 

Każdemu rekomendujemy spędzenie kilku dni w tej okolicy, plażę Railay najlepiej “atakować” z rana, jej możliwości spędzenia czasu na pewno rekompensują dzwoniący wcześnie dźwięk budzika

Na Krabi spaliśmy w tym miejscu i bardzo mocno je rekomendujemy pod kątem ceny, lokalizacji i pomocy właściciela obiektu w organizacji wszelkich możliwych przejazdów, biletów etc.

Tu spaliśmy (polecamy)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.